Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1948. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1948. Pokaż wszystkie posty

6 lutego 2010

Nowoczesne garaże na Woli
pomieszczą 200 autobusów P.K.S.


200 autobusów PKS-u, które dotychczas parkowane są pod gołym niebem, znajdzie pomieszczenie w nowopowstających garażach przy ul. Wolskiej 64. Dwie pierwsze ogrzewane hale o łącznej powierzchni 5000 metrów kwadratowych zostaną oddane do użytku w końcu stycznia br. Pozwoli to już na zabezpieczenie pierwszych 100 autobusów, przede wszystkim zaś nowych Leylandów, które są szczególnie wrażliwe na zmiany atmosferyczne. Po wykończeniu dalszych trzech hal, garaże będą w stanie pomieścić w najbliższych miesiącach 200 autobusów. Wystarczy to w zupełności na potrzeby warszawskiego oddziału PKS.

Budowa zespołu dużych hal-garażów trwa pomimo niepomyślnych warunków atmosferycznych. Wczorajszy deszcz nie przeszkodził w pracy robotnikom zatrudnionym na budowie.

Za dwa tygodnie
Roboty przy dwóch największych halach, które za dwa tygodnie mają być gotowe, zbliżają się ku końcowi. Blacharze kładą ostatnie arkusze blachy falistej, kończąc krycie dachu. Jednocześnie prowadzi się roboty hydrauliczne, szkli okna, dokonuje ostatnich poprawek murarskich.
Nie przerywa się również robót przy budowie ostatnich hal, z których jedna przeznaczona została na nowocześnie urządzoną stację obsługi. Projektuje się wyposażyć ją w szereg urządzeń, które pozwolą na bardzo szybki przegląd i „toaletę” wozów. M. in. zainstalowany tu będzie specjalny system pryszniców (pod wysokim ciśnieniem), które umożliwią automatyczne mycie autobusów.
W dalszej fazie prac powstanie budynek administracyjny; wykonane zostaną również drogi dojazdowe. Cały obszar garażów pokryty będzie betonową nawierzchnią.

Deszcz nie przeszkadza
Blacharz Tomasz Zalewski jest widocznie zupełnie odporny na zaziębienie, bo jak widzimy, nie zwraca wcale uwagi na rzęsisty deszcz. Z zupełnym stoicyzmem i imponującą w tej sytuacji precyzją, dopasowuje ciężki arkusze blachy. Jego ruchliwa sylwetka zamazana potokami deszczu góruje nad terenem robót, jako najwidoczniejszy przykład pośpiechu z jakim pracuje.
- Muszę pokryć dziś 25 metrów kwadratowych dachu. Jakbym się oglądał na deszcz, to nie wiadomo kiedy byśmy skończyli te garaże – śmieje się do nas z góry.
W połowie tylko zasłonięty dachem pracuje spawacz zrobiwszy sobie nad oczami prowizoryczny daszek z papieru. Iskry tlenowego aparatu mieszają się z deszczem, rozsypując w powietrzu migotliwą kaskadę światła, malowniczo wyglądającą przez pryzmat ulewy.
- Jak się nazywacie towarzyszu – pytamy głośno, okrywając płaszczem notes.
- Czekanow.
- A na imię?
- Eugeniusz. E- jak Ewa, U – jak...
- Dobrze, dobrze. Słyszałem. Deszcz, jak widzę, nie przeszkadza.
Spawacz odwrócił się do mnie wesołą twarzą, po której pomimo daszku z gazety, spływały strumienie wody.
- Co robić. Termin.
Tak powstają w stolicy nowe budynki, garaże, magazyny. Takim właśnie blacharzom, spawaczom i dziesiątkom im podobnym zawdzięczamy odbudowę Warszawy, która dźwiga się i w zimie i w lecie, i podczas ulewnego deszczu – i w słoneczny dzień. (wk)

Robotnik, Nr 4, 2 stycznia 1948, str. 7
Zdjęcie: Leyland Titan TD4c #JY6731, ul. Wolska, ADM
www.przegubowiec.com

16 listopada 2009

Kilka praktycznych wskazówek
dla wyjeżdżających na urlop

Jak do opuszczonych mieszkań dostaje się złodziej „klawisznik”.
W związku z wyjazdami na letniska zanotowano dużą ilość włamań do opuszczonych mieszkań. Dzięki szybkiej i energicznej akcji Milicji Obywatelskiej zdołano schwytać wielu sprawców kradzieży.
Wychodząc z założenia, że zasadniczym systemem samoobrony przed włamywaczami jest znajomość „metod” ich postępowania przytaczamy poniżej garść informacji o sposobach stosowanych przez złodziei mieszkaniowych.

Ludzie uczciwi żywią zwykle bezgraniczne zaufanie do wszelkiego rodzaju zamków, kłódek, zasuw itp. Uważają je za przeszkody nie do pokonania dla włamywacza. Tym przykrzejsze bywa potem rozczarowanie, jeśli mieszkanie zostało okradzione mimo zamknięcia go „na siedem spustów”.


Kłódka nie zabezpiecza
Zwykła kłódka zawieszona przy drzwiach jest pewnego rodzaju zawiadomieniem, że „państwa nie ma w domu”. Dla rutynowanego przestępcy nie stanowi żadnej właściwie przeszkody. Złodziej z łatwością wyrywa skobel łomem albo, o ile kłódka jest słaba, po prostu ją ukręca. Zwykły zamek nie jest także żadnym zabezpieczeniem i można go otworzyć wytrychem lub po prostu prowizorycznym hakiem z drutu.
Znacznie większą gwarancję bezpieczeństwa daje tzw. zamek zapadkowy albo zuhaltowy. W zamku tego rodzaju umieszczone są specjalne płytki różnego kształtu, oparte na sprężynach różnej długości i wymiaru. Nacięcia płytek czyli zapadek dostosowane są ściśle do zębów klucza. Takiego zamku zapadkowego nie można otworzyć wytrychem, nie mniej jednak złoczyńcy dają sobie radę w ten sposób, że sporządzają dokładną kopię klucza, z miękkiego metalu, najczęściej cyny. W języku przestępców, taki fałszywy klucz nazywa się „pasówką”.
Zamek systemu „Yale” jest bardziej skomplikowany i posiada bębenek kluczowy o specjalnej konstrukcji. Ani wytrych ani pasówka nie otwiera takiego zamku i włamywacz atakuje wtedy bezpośrednio drzwi.

„Pięta Achillesowa” drzwi
Rozpowszechnione obecnie drzwi dwuskrzydłowe są bardzo słabe. Na styku dwóch skrzydeł powstaje zawsze szczelina, zwłaszcza w górnej i dolnej części drzwi.
Złodziej wkłada w szczelinę ostrze siekiery albo długi łom żelazny i następnie przesuwa go w kierunku zamku, aż do chwili, gdy zamek zostanie wyrwany. W podobny sposób można drzwi wyważyć albo wyrwać z zawiasów. „Piętą Achillesową” drzwi są również filungi, czyli tafle z cienkich desek lub dykty, osadzone w głównej ramie. Włamywacze z łatwością wycinają filungi i dostają się do wnętrza.
Zabezpieczenia okien wszelkiego rodzaju jak np. okiennice, kraty, żaluzje itp. spełniają dość dobrze swoje zadania, o ile umieszczone są od wewnątrz, a nie z zewnętrznej części okna, gdzie łatwo można je przeciąć lub wyrwać.
Z powyższego, pobieżnego przeglądu wynikałoby, że nie ma właściwie zamknięć dających 100 procentową gwarancję bezpieczeństwa. Należy jednak stwierdzić, że mieszkanie słabo zabezpieczone, o tandetnych drzwiach i oknach, zamknięte na prymitywny zamek stanowi zawsze dużą pokusę dla złodzieja, natomiast rzadko ryzykuje on włamanie, które połączone jest z dużymi trudnościami i niebezpieczeństwem. Lokal stojący pustkami, nawet gdy zaopatrzony jest w solidne zamknięcie, staje się łatwym łupem „klawiszników” (złodziei mieszkaniowych). Ze wszystkich bowiem przeszkód, najgroźniejszą dla przestępców jest człowiek, czujny odważny i znający metody ich „roboty”.

Wywiad przestępców
Należy przy tym przyjąć jedną zasadę: nie wpuszczać do mieszkania nieznanych osób. Każda akcja włamywaczy poprzedzona jest wywiadem. Złodziej nigdy nie idzie na „nie pewne”, lecz posiada dokładne informacje o rozkładzie mieszkania, systemie zamków itp. Pod postacią żebraków, domokrążców, handlarzy kryją się często wywiadowcy złodziei, którzy przeglądając lokal, robią na mydle odciski kluczy itd. Świadomym lub nieświadomym pomocnikiem przestępców jest często służba domowa.
Wyjeżdżając na urlop należy mieszkanie zostawić pod opieką pewnej solidnej i inteligentnej osoby. Inaczej istnieje zawsze prawdopodobieństwo, że wrócimy do pustych ścian.

*

W przypadku włamania należy bezzwłocznie zawiadomić MO, i przed przybyciem milicjanta nie wolno nikogo wpuszczać do mieszkania. Nie można także porządkować pokoju, przesuwać przedmiotów, naprawiać uszkodzeń itp. Gdyż w ten sposób zaciera się ślady pozostawione przez przestępców, co utrudnia pracę milicji. (Ks)

Robotnik, nr 214, 5 sierpnia 1948, s. 5