Kto dostał 3 punkty karne za niezgodne współżycie sąsiedzkie, a kto jedynie napomnienie za nietaktowne zachowanie wobec mieszkańców? Jaka była miesięczna frekwencja w ciągu miesięcy letnich w wypożyczalni na Kole? O co pytała sąsiadów mieszkanka IX kolonii?Odpowiedź na powyższe pytania znajdziecie w "Życiu Osiedli WSM". Niecierpliwym polecamy wizytę w bielańskich bibliotekach.
6 czerwca 2012
Życie Osiedli WSM (falstart)
5 czerwca 2012
Wolskie Regionalia
![]() |
Fot. Rowerzyści w lasku na Kole (lata 40.), wł. Agnieszka Proszowska |
"Aby (...) strona żyła, rozwijała się i stanowiła atrakcyjne źródło informacji o Woli, muszą odwiedzać ją i współtworzyć wszyscy Wolą zainteresowani".A więc ożywiajmy, rozwijajmy, rozwijajmy, itd.
10 stycznia 2012
O rzeźniach miejskich
3 marca 2011
Nieudana rozbrajanka w linii 24
Zarzut: Oskarżony o to, że biorąc udział w związku zbrojnym "w dniu 18 lutego 1982 r. około godz. 12,30 w tramwaju linii "24" na ulicy Obozowej w Warszawie działając wspólnie i w porozumieniu z Tomaszem Andrzejem Łupanowem, posługując się bronią palną [...] usiłował dokonać rozboju na osobie st. sierż. MO Zdzisława Karosa w ten sposób, że grożąc użyciem broni chciał zabrać w/w w celu przywłaszczenia pistolet, a gdy st. sierż. MO Zdzisław Karos nie wydał broni i zbliżył się do Roberta Chechłacza z zamiarem odebrania mu broni, Robert Chechłacz oddał jeden strzał [...], powodując u pokrzywdzonego obrażenia narządów wewnętrznych ciała, w następstwie których wymieniony Zdzisław Karos zmarł w dniu 23 lutego 1982 r. w szpitalu w Warszawie."
Kwalifikacja: Przestępstwo z art. 148 § 1 kk w zb. z art. 11 § 1 kk w zw. art. 210 § 2 kk
Skazany: TAK
Wydarzyło się to sześćdziesiątego ósmego dnia stanu wojennego. Teatr TV w ramach SCENY FAKTU zrobił w 2007 r. spektakl, który oczywiście polecamy, ze względu na lokalizację części akcji. Chłopaki nie kwalifikują się pewnie na żołnierzy wyklętych, ale czemu ich nie przypomnieć?
Źródło: www.13grudnia81.pl
Zdjęcia z teatru TV: "Oskarżeni. Śmierć sierżanta Karosa"
11 sierpnia 2010
Rewitalizacja nieparzystej Obozowej
Zaczęło się w lipcu. Czas Przeszły był tak zszokowany, że tylko fotki pstrykał i kisił, na blogu nie zamieszczał. Czynnikiem niewątpliwie potęgującym wrażenie był fakt, że rewitalizacja rozpoczęła się, jak na nasze polskie standardy, dość nietypowo - od wymiany infrastruktury podziemnej. Przypomnieć należy, że jeszcze w zeszłym roku parzysta Obozowa odnawiana była w stylu klasycznym tj. najpierw zieleń i nasadzenia, a następnie megawykopki. Wykonawcy udało się też zasypać studzienki kanalizacyjne, do tej pory nie wszystkie odnaleziono... Ale wróćmy do roku bieżącego. Miesiące mijają - rewitalizacja trwa. Zapraszamy do galerii lipcowej i sierpniowej.
5 maja 2010
Mieszkańcy o "Dziesiątkach" - Alicja Kubecka
I. Wygląd Osiedla
Nie pamiętam dozorcy. Wydaje mi się, że przed wojną mieszkał w każdym bloku na I klatce. Sprzątał teren i klatki schodowe.
Ogrodzenia, furtki i bramy pochodzą sprzed wojny. Samochodów na terenie Osiedla nie było przed wojną. Po wojnie mogły jakieś stać.
Teren był zadrzewiony, zadbane trawniki, krzewy. Po wojnie zaczęto trochę grodzić, przede wszystkim dla ozdoby. Nie pamiętam żadnych konkursów [kwiatowych].
Z trzepaków korzystano ciągle. Bawiły się na nich także dzieci. Dużych spotkań sąsiedzkich raczej na podwórzach nie było.
Śmieci usuwano w sposób tradycyjny. Wywożone były regularnie. Otoczenie budynków było bardzo czyste.
Psy i koty.
Bloki były piaskowe, piony i przyziemie z czerwonej cegły. Drzwi na klatkach schodowych zawsze były białe.
II. Wnętrze bloku i mieszkania
Ściany klatek schodowych były chyba kremowe, płytki są te same. Były skrzynki na listy. W gablotkach kompletne listy lokatorów. Podział był umowny. Piwnice były przypisane do każdego mieszkania, na strychach każde mieszkanie miało wyznaczoną część boksu. Bardzo pilnowano wykonywania zaleceń ppoż. Na strychach zawsze był piach w skrzyni.
Gotowano na gazie, były tez kuchnie węglowe. Osiedle było nowoczesne – miało elektryczność.
Wystrój wnętrz zależał wyłącznie od użytkowników. Meble także. W wielu mieszkaniach były radioodbiorniki. Na balkonach starano się hodować kwiaty. Na oknach także. Przed wojną mieszkania były kontrolowane pod względem czystości, porządku itp.
III. Życie codzienne
Posiłki – jak dziś. Często skromniej. Zdarzała się smażona cebula, kapuśniak, placki ziemniaczane. Uroczystości rodzinne przebiegały zwyczajnie, spotykało się nawet piętnaście osób.
Do prania wystarczała tara i balia. I wyżymaczka. Stosowano bielidło, farbkę, szare mydło (do gotowania) i krochmal. Pralki były później!
Ręczniki były różne. Mydło w kostkach, proszek do mycia zębów.
Pracował głównie mężczyzna. Kobiety pracowały rzadziej, wtedy domem zajmowały się babcie.
Radio, spacer, gazety, kino (także objazdowe).
Dzieci grały w piłkę, bawiły się skakanką, grały w klasy, przewijały się na trzepaku.
Dla dzieci często szyto ubrania w domu.
Administracja mieściła się w 20 bloku. W Domu Kultury była biblioteka, odbywały się koncerty, zabawy, spotkania. Akcji „Kropla Mleka” nie pamiętam. Wykłady pamiętam. Drużyny harcerskiej – nie.
IV. Sąsiedzi
Osiedle było bardzo spokojne, przestrzegano obowiązujących regulaminów (groźba wyprowadzenia się z bloków w przypadkach łamania przepisów). Sąsiedzi znali się dobrze ale wspólnych imprez raczej nie było. Część sąsiadów nadal pamiętam. Wprowadzano się sukcesywnie. Rodziny liczyły 3 – 7 osób.
V. Własna historia
Przeprowadziliśmy się z ul. Obozowej 20. Mieszkania były częściowo wykupione z Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
VI. Za ogrodzeniem
Autobusów nie pamiętam. Tramwaje: 1, 13, 16, 20, 24.
Bilety sprzedawał konduktor.
Pamiętam tylko pociągi towarowe, np. z węglem. Żadnej stacji kolejowej nie było.
Po zakupy: do sklepu w 10 bloku (art. spożywcze – WSM), w 1 bloku też był sklep spożywczy. Były też prywatne sklepiki (mięsny, pieczywo, apteka, warzywny), przy ul. Bolecha.
Szkoła przy Ożarowskiej, po wojnie – duża przy Obozowej (dziś Norwid).
Parkiem był lasek. Ciekawy był malutki Domek Kultury za Ożarowską. W czasie Powstania Warszawskiego zginęła tam cała polska załoga.
W gliniankach często się kąpano. Były wypadki utonięć. Kawiarni nie pamiętam.
Nazwa Dom Ludowy mogła dotyczyć tego małego domku za Ożarowską.
Budy – slumsy w lasku, bliżej torów kolejowych (wiadukt).
Drewniane Koło – domy przy obecnej pętli tramwajowej (parterowe, drewniane, z ogródkami, po 2-3 lokale w każdym).
25 kwietnia 2010
Wernisaż wystawy „Historia Kołem się toczy”
Czas Przeszły również wymienił opinie o wystawie z jej twórcami. Przedstawiliśmy pomysły naszego stowarzyszenia i mamy nadzieję na współpracę przy innych wystawach i projektach.
A tymczasem, parafrazując tekst znanej warśaskiej piosenki: Wsiadaj w dryndę Warśawiaku, wystawę znajdziesz na... Obozowej. Dojazd tramwajami: 13, 23, 24, przystanek „Deotymy”. Zapraszamy!
(Można znaleźć ją także w internecie na stronie www.wystawa-wola.pl, ale chyba lepiej obejrzeć historyczne zdjęcia, odnajdując wokół te same miejsca, kilkadziesiąt lat później).
Zapraszamy też do galerii zdjęć z wernisażu wystawy.
21 kwietnia 2010
Historia Kołem się toczy
Już niedługo, bo 24 kwietnia 2010 r., przespacerować się będzie można na przepiękną plenerową wystawę o historii warszawskiego Koła. Na zrewitalizowanym w zeszłym roku terenie Osiedla TOR, po parzystej stronie ulicy Obozowej, będzie można obejrzeć 36 planszy przedstawiających "pozornie zwyczajne dzieje tego zakątka Woli od lat 30-tych do 50-tych XX wieku – wzniesienie domów, zagospodarowanie, styl mieszkania, sposób rekreacji, wojenne i polityczne kataklizmy – rytm życia tyleż specyficzny, co właściwy dla całej Warszawy". Już teraz wystawę można obejrzeć w internecie na stronie www.wystawa-wola.pl. Wystawa została zorganizowana przez Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne WARSZAWA W EUROPIE. Zapraszamy!
15 grudnia 2009
Literackie morderstwo na Kole

Na pętli Nowe Bemowo, w tramwaju linii 12 motorniczy znajduje martwego pasażera z nożem wbitym w serce. Tak zaczyna się kryminał Tomasza Konatkowskiego „Przystanek śmierć”. Dwunastka co prawda nie jeździ już Obozową, ale książkę nadal warto przeczytać.
„Nowak wziął od technika jednorazowe rękawiczki i wyjął dokument z plastikowej torebki z hermetycznym zatrzaskiem. Przekartkował stary, nieco podniszczony dowód. Stary dowód dostarcza od razu więcej informacji niż te nowe, plastikowe. Witold Oleszkiewicz. Nauczyciel z zawodu, obecnie emeryt. Lat sześćdziesiąt osiem. Zameldowany na Obozowej na Kole. [...]
Hm, nauczyciel z Obozowej. Pewnie tam mieszka. Jeżeli jechał do domu, zamordowano go jeszcze przed Obozową. Jeżeli zginął gdzieś przy końcu trasy, musiał mieć coś do załatwienia na Bemowie. O tej porze, w niedzielę? Może po prostu zasnął”.
Tomasz Konatkowski, Przystanek śmierć, Warszawa 2007, s. 10-11.
2 grudnia 2009
Różne bywają dachy nad głową

[...] Weźmy mapę Warszawy i szukajmy w okolicach fabryk.
Natłoczona „szesnastka” za 20 groszy wiezie mnie w świat nieznany, przedhistoryczny. Za placem Mirowskim, za Chłodną zaczynamy się powoli pogrążać w fale czasu, zamyka się nad naszymi głowami niespokojna powierzchnia dwudziestego wieku i zza szyb tramwaju, jak z głębinowego statku, oglądam zdziwiony coraz głębsze i głębsze nawarstwienia czasu.
Tu życie schodzi ku ziemi. Warszawa, wyniesiona w śródmieściu ku górze, zaczyna opadać, kurczyć się, maleć. Jeszcze ciągnie się granicą ulica Wolska, ale coraz częstsze są w niej szczerby i przełęcze, coraz to szerszy, niezasłonięty horyzont otwiera każda przecznica. Parkany zaledwie chlaśnięte opornym pędzlem, niebieskawa ciecz płynie wapnowanymi kanałami, parterowe drewniane domki, przekrzywione, zmurszałe, uginające się pod ciężarem porosłych mchem dachów. Migają przed wielką szybą tramwaju małe okienka zasłonięte od wewnątrz doniczkami kwiatów. Krzywe badyle pelargonii pną się po kratach szyb ku górze, jak jednostajne wykresy statystyczne. Funkcje jakichś wielkich, rosnących liczb.
Szukam tych liczb w pamięci.
W Warszawie mieszka licząc wraz z rodzinami przeszło 600 tysięcy robotników, 55,5% tych ludzi mieszka w lokalach jednoizbowych, a więc w mieszkalnej kuchni, a 29% – w dwuizbowych, a więc w pokoju z kuchnią. Duża liczba osób w rodzinach robotniczych to przyczyna olbrzymiego przeludnienia mieszkań w Warszawie. 79% robotników mieszka w zagęszczeniu większym niż dwie osoby na jedną izbę, a 12% – w większym niż sześć osób. Jeszcze jedna liczba: 140 tysięcy osób w Warszawie, a więc 12% ludności, mieszka „kątem”.
Dane cyfrowe przedstawiające gęstość zaludnienia mieszkań nie dają jeszcze całkowitego obrazu stosunków w tej dziedzinie. Trzeba pamiętać o jakości mieszkań. Trzeba wiedzieć, że tylko 33% lokali w Warszawie posiada ustęp, że większość nie posiada wodociągu, światła elektrycznego, że poddasza i sutereny, wilgotne oficyny, walące się rudery – to jest życiowy wyraz tego, co w tablicach statystycznych figuruje pod nazwą izby.
Na innych stronicach roczników statystycznych obok tablic mieszkaniowych znaleźć można łatwo negatywy mieszkań. Gruźlica i choroby weneryczne, niedorozwój fizyczny i umysłowy, alkoholizm, przestępczość analfabetyzm... – nie pamiętam wszystkich liczb, ale znam ich wagę, ich ogrom i groźbę. Znam wreszcie ich główną, najważniejszą przyczynę: „straszne mieszkania”.
Ażeby zobaczyć wszystkie skutki nędzy mieszkaniowej, nie trzeba jeździć na Annopol, nie trzeba nawet szukać tu – na Obozowej czy Górczewskiej. Bo robotnicza Warszawa ma dwa oblicza. Jedno – to labirynt ulic o nieznanych nazwach, gdzie wśród parkanów i glinianek sterczą tu i owdzie krzywe małe domki, nieraz z wiejska kokietujące przechodnia malwą czy jabłonią, drugie – to niemal śródmieście, to Solec, Nowolipki, Twarda, Stalowa, dzielnice, w których ziemia ginie pod fundamentami, a niebo niknie w kamiennych studniach. Pierwsze oblicze – to obraz zacofania gospodarczego; drugie – to wykwit kapitalizmu i owoc renty gruntowej. [...]
F. Lewicki, Różne bywają dachy nad głową [w:] Niepiękne dzielnice. Reportaże o międzywojennej Warszawie, [red.] J. Dąbrowski, J. Koskowski, 1964, s. 54-56
Wydawca: Wydawnictwo HAWU.
Mapa pochodzi ze zbiorów P. T. Ściborowskiego.
http://www.trasbus.com/planywarszawy.htm
21 listopada 2009
Remont Ożarowskiej cd.
13 listopada 2009
Taksiarz o Kole
„Na Żoliborzu było cicho i spokojnie, za to znajdujący się obok Marymont miał wśród swoich mieszkańców grandę nie z tej ziemi. Byli to chłopi-robotnicy budowlani i rybacy. Dalej następowała dzielnica Powązki – siedlisko sztukatorów nagrobkowych i hodowców kwiatów, kóz i gołębi. Niespokojne peryferie to były, wraz z Parysowem, gdzie osiedlali się rymarze. Gorce – to ośrodek badylarzy. Koło, miejsce wysypu śmieci i innych nieczystości z rzeźni warszawskiej, później zamienione zostało w dzielnicę spółdzielczo-mieszkaniowo-robotniczą. Do wojny jednak słabo się rozbudowywała, ze względu na smród, który ciągle wydobywał się z ziemi. Zalesione Bemowo stało się kolonią wojskową. Wola, Ochota, Okęcie i Paluch – były uprzemysłowionymi peryferiami. Spośród tych dzielnic tylko Wola była gęsto zaludniona przez rzesze robotnicze. W trzech pozostałych skupiali się badylarze. Między Ochotą a Okęciem budowała Spółdzielnia WSM – Raków. Służewiec był częściowo badylarski a częściowo rolniczy; do niego przylegała wojskowa kolonia mieszkaniowa przy forcie Dąbrowskiego, sięgająca szosy Wilanowskiej. Następnie Siekierki nad Wisłą i Czerniaków słynne z rozrabiaczy, dla których ułożono piosenkę «Na Czerniakowskiej, Górnej i Woli». Wola nie była już taka łobuzerska, gdyż zasiedlili ją robotnicy. Tylko niektóre jej punkty, jak «Czyste», okolice Wroniej i Karolkowej wraz z placem Kercelego słynęły z burd i nożowniczych rozpraw; w tym rejonie znajdowała się słynna knajpa «Pod Cyckami». Solec i Powiśle to siedliska rybaków ze słynnymi z awantur ulicami Bugajem i Brzozową. Po stronie praskiej Saska Kępa zabudowana była przez nowobogackich, Gocławek z Grochowem i Wawer zasiedlone były przez tramwajarzy, zaś Utrata, Targówek, Zacisze, Bródno, Nowe Bródno i Pelcowizna – przeważnie zamieszkane przez kolejarzy. Centrum Pragi było zamieszkane przez brać robotniczą i drobnych handlarzy. Nie bez powodu nazwano jej główna ulicę – Targową”.
Marian Sękowski. Pamiętnik warszawskiego taksówkarza. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1978
10 sierpnia 2009
5 lipca 2009
Przedwojenna „16” w zbiorach NAC
„16 na Koło” – „F na Sadybę”
2 lipca 2009
"Pierścień bastionów robotniczych"
17 czerwca 2009
Stanisław Żemis. Opis Osiedla na Kole
Koło znajduje się na północno-zachodnim krańcu Warszawy, na drodze najczęstszych wiatrów, zapewniających tej dzielnicy napływ czystego powietrza z lasów kampinowskich. Osiedle wybudowane jest na terenie suchym, uprzednio uzbrojonym, w sąsiedztwie sporego lasku sosnowego. Całość osiedla pod względem architektonicznym ładnie jest skomponowana. Domy mają tylko trzy kondygnacje (parter, I i II piętro), a odległość między nimi jest duża. Nie ma podwórz, są tylko obszerne dziedzińce obsiane trawą, wysadzone drzewami i krzewami. Co drugi dziedziniec ma placyk do zabaw dla dzieci, piaskownice i wygodne ławki. Zamiast tradycyjnych śmietników wybudowano ażurowe pawiloniki, w których znajdują się zamykane metalowe skrzynki na śmiecie. Ustępów podwórzowych nie ma wcale, gdyż wewnątrz każdego mieszkania znajduje się własny ustęp. Trzepanie pościeli i ubrań też ma swoje specjalne miejsca i administracyjnie określone pory trzepania w ciągu dnia. Koni i krów w osiedlu trzymać nie wolno i zresztą nie ma gdzie. Ujemną stroną osiedla jest cuchnące sąsiedztwo miejskiego zakładu utylizacyjnego, lecz jest nadzieja, że w niedalekiej przyszłości zakład ten zostanie usunięty.
Stanisław Żemis, Warunki mieszkaniowe rodzin robotniczych zamieszkałych w osiedlu Towarzystwa Osiedli Robotniczych na Kole w Warszawie (badanie ankietowe z 1936 roku).
15 czerwca 2009
13 czerwca 2009
Wystawa BGK - zdjęcia NAC
Otwarcie wystawy. Widoczni m.in. prezes Banku Gospodarstwa Krajowego Roman Górecki, generał Jakub Krzemieński, generał Czesław Jarnuszkiewicz, minister rolnictwa i reform rolnych Juliusz Poniatowski, minister przemysłu i handlu Henryk Floyar-Rajchman, minister pracy i opieki społecznej Jerzy Paciorkowski, wiceminister skarbu Adam Koc, wiceprezydent Warszawy Jan Pohoski. 1935/05
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85359/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Główne wejście na wystawę budowlano-mieszkaniową. 1935/05
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85366:1/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Wystawa budowlano-mieszkaniowa-fragment ekspozycji. 1935/05
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85361:1/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Wystawa budowlano-mieszkaniowa-fragment ekspozycji. 1935/05.
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85362:1/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Wystawa budowlano-mieszkaniowa-fragment ekspozycji. 1935/05. [Widoczna plansza "Fundusz Pracy"]
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85363:1/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Wystawa budowlano-mieszkaniowa-fragment ekspozycji gazowni warszawskiej. 1935/05.
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85365:1/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Wystawa budowlano-mieszkaniowa-fragment ekspozycji, widoczny basen i wieża z blachy cynkowej. 1935/05.
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85367:1/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Wystawa budowlano-mieszkaniowa-fragment ekspozycji. 1935/05.
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/85369:1/f7f12d65496b365857fc5553b4d99087/
Wystawa mieszkaniowa na Kole
Bank Gospodarstwa Krajowego, mający w swym statucie m.in. zadanie finansowania budownictwa mieszkaniowego, postanowił pokazać, jak należy budować, aby możliwie najlepiej wyzyskać mały domek. Zbyt często bowiem nowopowstające spółdzielnie mieszkaniowe i właściciele podmiejskich domków i osiedli budowali domy brzydkie, nieekonomiczne, niedostosowane do wymogów, stawianych współczesnemu miastu.
Na przedmieściu Koło w Warszawie, na terenach przeznaczonych pod kolonię mieszkaniową, urządzono wystawę. Zbudowano przeszło dwadzieścia różnej wielkości domów, zaopatrzono je w nowoczesne urządzenia i pokazano, jak zakładać ogródki, schrony przeciwgazowe i.t.p. Dla zademonstrowania, w jaki sposób należy budować i z jakich materiałów, kilka domków jest pozostawionych w trakcie budowy, od chwili założenia fundamentów aż do nakrycia dachem.
Domki są bezsprzecznie ładne, higieniczne, wygodne. Mają tylko jedną wadę, że kosztują po dwadzieścia kilka tysięcy złotych, co oczywiście umieszcza je w... krainie marzeń robotnika czy przeciętnego pracownika umysłowego. Dla niego wciąż jeszcze nie ma mieszkań tanich i zdrowych.
Warto jednak zwiedzić wystawę, choćby dlatego, że można się nauczyć, jak należy meblować dom tanio, ładnie i wygodnie.
Wystawa potrwa około trzech miesięcy. Dojazd do terenów wystawowych jest zupełnie wygodny, gdyż uruchomiono specjalną linię tramwajową „W”, biegnącą od krańcowego przystanku linii „9” do wejścia na wystawę.
Robotnik, nr 166, 30 maja 1935








